Jeśli chodzi o zaskórniki, trudno obiecywać pożegnanie problemu raz na zawsze. Przeważnie jest tak, ze dzień, w którym widzimy je po raz pierwszy w lusterku (zwykle w okolicy czasu dojrzewania) staje się początkiem nigdy nie kończącej się walki. Dzieje się tak dlatego, że obecność zaskórników jest nierozerwalnie związana z produkcją łoju, która w w wieku nastu lat bardzo się nasila i trwa przez większą część dorosłego życia. Do tego dołącza drugie zjawisko - rogowacenie skóry, czyli proces twardnienia ,,starych" komórek naskórka. Wszystko byłoby dobrze, bo warstwa rogowa jest nam potrzebna jako ochrona, ale czasem bywa tak, że wiekowe komórki, zamiast równomiernie twardnieć i stopniowo ścierać się z całej powierzchni skóry, upodobają sobie okolice mieszka włosowego. Komórki te blokują ujście gruczołu łojowego i zamykają drogę z gruczołu na powierzchnię skóry. Jeśli łój nie zetknie się z powietrzem, tworzy białą grudkę, którą nazywamy zaskórnikiem zamkniętym. Jeśli powietrze, a właściwie tlen, ma do niego dostęp, utlenia go i sprawia, że staje się czarny (jest to zaskórnik otwarty).
Każdy, kto ma problem z blokowaniem porów z pewnością przekonał się, że istnieje też zaskórnikowe prawo Murphy'ego: łój uwięziony w porach skóry nie może wędrować po jej powierzchni, więc skóra może czuć się niedostatecznie nawilżona i... produkować jeszcze więcej łoju, a jakże!
Po całym tym wstępie możemy zauważyć dwie rzeczy: po pierwsze trzeba pomóc skórze w pozbyciu się starych komórek, żeby utorować łojowi drogę, a po drugie - utrudnić łojowi zbieranie się w porach skóry.
Skóra dotknięta problemem zaskórników potrzebuje oczyszczania i złuszczania. Rzecz w tym, że to oczyszczanie powinno być skuteczne i systematyczne, lecz delikatne.
Oczyszczanie dwuetapowe
Zyskało na popularności już jakiś czas temu i nadal ma się dobrze. Polega na oczyszczeniu skóry produktami o dwojakim działaniu: rozpuszczającym tłuszcze oraz usuwającym zanieczyszczenia rozpuszczalne w wodzie. Pierwszy produkt, który dobrze domyje wodoodporny, cięższy makijaż i wyższe filtry UV, powinien mieć formę olejku, masełka lub kremowego żelu. Nakładamy go na skórę, delikatnie masujemy i spłukujemy. Drugim krokiem jest oczyszczenie twarzy pianką lub żelem, który usunie pot, kurz i zanieczyszczenia rozpuszczalne w wodzie. Takie kroki warto stosować każdego wieczoru (rano nie ma takiej potrzeby), aby zapobiegać odkładaniu się zanieczyszczeń w porach skóry.
Stopniowe złuszczanie
Poza stosowanym raz w tygodniu peelingiem, warto postawić na stopniowe, delikatne złuszczanie za pomocą kwasów: AHA, BHA lub PHA. Kwasy AHA (alfa-hydroksykwasy), do których należą między innymi kwas mlekowy, glikolowy lub migdałowy, rozpuszczają się w wodzie i chemicznie złuszczają martwy naskórek. Ich działanie w dużej mierze zależy od stężenia i pH - im wyższe stężenie i niższe pH, tym silniejsze działanie. My polecamy jednak częstsze stosowanie kwasów w niższych stężeniach np. w formie kwasowych toników - efektywne, jeśli chodzi o pozbycie się zaskórników, a nie powodujące podrażnień. Kwas BHA (beta-hydroksykwas), którym jest kwas salicylowy, rozpuszcza się w alkoholu i tłuszczach skutecznie penetrując okolice mieszka włosowego i gruczołu łojowego. Natomiast kwasy PHA są podobne, choć znacznie delikatniejsze w działaniu do kwasów AHA - również rozpuszczają się w wodzie, a ich moc zależy, poza steżeniem, od pH.
Dobrym wyborem, jeśli chodzi o zmniejszenie widoczności porów są również retinoidy. Regulują one aktywność gruczołów łojowych i normalizują keratynizację (czyli rogowacenie) w mieszkach włosowych, dzięki czemu ujścia porów nie są blokowane. Możesz postawić na serum lub krem z retinolem, pamiętaj tylko, by stosować je na noc, a w dzień sięgać po ochronę UV (to samo zresztą dotyczy kwasów).
Oczyszczające maseczki
Dogłębnemu oczyszczeniu porów sprzyjają także domowe maseczki, przede wszystkim te z glinki. Glinka, dzięki swoim właściwościom absorpcyjnym, pochłania sebum z powierzchni skóry, działając jak magnes. Przez usuniecie zalegającego sebum z wierzchniej części mieszka włosowego, sprawia, że pory wydają się optycznie mniejsze i czystsze. Jest to świetne doraźne rozwiązanie przed większym wyjściem. A jeśli nie lubisz samodzielnie rozrabiać glinek, możesz skusić się na gotową maseczkę z dodatkiem białej glinki.
Tylko spokój nas uratuje
Rozprawienie się z zaskórnikami to niewątpliwie działanie wymagające systematyczności i cierpliwości. Jednak unikanie drastycznych działań: wyciskania, mocnych peelingów, agresywnego wysuszania, przeładowania składnikami aktywnymi odpłaci się nie tylko pierwszym efektem, ale tym, co w tej sytuacji najważniejsze: brakiem nowych, tworzących się na bieżąco zaskórników. Dlatego oczyszczaj i delikatnie złuszczaj i... ciesz się cerą bez kaszki i ciemnych kropek :)